Rozdział 7 – „Przygnębienie”

Selena opowiada:

Postanowiłam urządzić sobie wieczorem „Mini salon urody Seleny Gomez”. Jasne, że mogłabym iść na profesjonalne zabiegi do kosmetyczki, czy spa, jednak w takim domowym upiększaniu jest coś… Co płeć żeńska ma genetycznie ustawione za super fajne, podobnie jak każdy nowy ciuch jaki tej płci wpadnie do szafy, lub choćby drobny, ale miły komplement z ust płci męskiej.
Byłam w mydlarni, aptece i sklepie zielarskim, zahaczyłam nawet o kosmetyczny, ale tylko na chwileczkę, bo robiło się późno. Powiem wam, że naturalne metody dbania o własne ciało są super fajne i w większości nie wymagają dużego nakładu pieniężnego.
Rozłożyłam wielki biały ręcznik na podłodze w swoim pokoju, przeniosłam szklany stoliczek i dwie pufy (ta druga nie wiem po co), zapaliłam świeczkę, włączyłam muzykę i całkowicie poświęciłam się maseczce z glinki zielonej.
- Ten wieczór jest lepszy, niż wszystkie inne do tej pory, od samego początku wakacji – powiedziałam do siebie.

Rano obudziłam się z wielkim bólem głowy. Nie wiem co się dzieje naprawdę, żeby od samego rana brać leki przeciwbólowe? Zwlekłam się do kuchni ledwo żywa, a dopiero wstałam. Clary szukała czegoś ciekawego w tv, jednak z braku czegokolwiek zadowalającego postawiła na to co zawsze, czyli piosenki. Akurat puścili „Hozier – Take me to church”.
- Jejku skarbie słabo wyglądasz – dowiedziałam się od niej.
- No i tak też się czuję, nie wiem czemu… – naprawdę nie wiedziałam, czyżbym była chora?
Zapowiadał się bardzo kiepski dzień, za oknem podobnie jak poprzedniego dnia lało jak z cebra. Szkoda, że dziś już od samego rana.
Zerknęłam na zegarek – wskazywał nieco po siódmej rano.
- Clare – zaczęłam tonem, który świadczy o tym, że chcę ją do czegoś wykorzystać.
Ona popatrzyła na mnie spod przymrużonych powiek, jednak jej wyraz twarzy zmienił się, gdy zobaczyła moją minę w stylu „umieram, pomocy”.
- Podałabyś mi laptopa? Chciałabym zadzwonić do mamy.
- Kochanie, nie sądzisz, że jest dość wcześnie na telefony?
- Mama na pewno nie śpi, dam sobie obie ręce uciąć, mama nigdy nie śpi po szóstej godzinie.
I tak zadzwoniłam do mamy i umówiłyśmy się za dziesięć minut na rozmowę video przez laptopy. I wiecie co? Właśnie chodziłabym sobie na świecie bez rąk, gdybym naprawdę dała je sobie uciąć – mama spała, obudziłam ją.
Ale nie gniewała się.
Nawet się ucieszyła, bo jak słusznie stwierdziła, mam mało czasu dla niej, dla rodziny, swoich bliskich, a ja ciągle powtarzałam, że tak tylko mówi, bo jest matką i ciągle jej mało. A jednak miała rację, co zauważyłam dzisiaj po obudzeniu się. Clare.. Mimo, że jest dla mnie kimś w rodzaju matki, to nie to samo. Brakuje mi ciepła Mandy, jej dotyku, jak przytula mnie do siebie i mówi, że wszystko będzie dobrze.
Oj Selena, ty też takie głupoty wygadujesz – skarciła mnie moja podświadomość – rzeczywiście tak źle masz, masz takie problemy, mieszkasz na Manhattanie, razem z najlepszymi przyjaciółkami, a miliony ludzi śledzą cię na Instagramie, no katastrofa – drwiła. I miała rację, dość tego. Podniosłam się tak szybko, że aż mi się zakręciło w głowie. Zerknęłam na zegarek – 9:20, a na zewnątrz dalej pada.
Zadzwonił telefon.
- Selena, za dziesięć minut jestem u ciebie, załóż majtki i wymyj zęby, bo wychodzimy! – Demi wykrzyknęła to, nie wiem gdzie się w tej chwili znajdowała, ale strasznie huczało, po czym rozłączyła się.
Cholera, jak ja nienawidzę, jak ktoś przychodzi i nie zapowiada się wcześniej, a zapowiadanie się dziesięć minut przed przyjściem, to to samo, co niezapowiadanie się, cholera! Cholera cholera cholera! Szybko! Makijaż, szminka, włosy, nie ta bluzka! AŁA!
Ale wiecie, co? Piętnaście minut później byłam jako tako wyrobiona. Demi już sapała ze złości, ale w końcu wyszłyśmy.
- A powiesz mi w ogóle, gdzie się kierujemy? – zapytałam i zamarłam.
- Co? – spytała Demi, gdy zobaczyła, że nie ruszam się z miejsca i gapię się w ziemię.
- Aleś ty jest głupia! Nie no nie wierzę!
- Ale o co ci chodzi? – Demi się wystraszyła.
- O co? Patrz, to wszystko przez ciebie!
- Na co mam patrzeć?
I wiecie co się stało? Ubrałam, z tego pośpiechu cholera jasna, dwie różne skarpetki.
Demi śmiała się tak bardzo, że aż jej opaska spadła z głowy. A ja przez całą drogę do galerii modliłam się, żeby tego nikt nie zauważył.

Uwielbiam zakupy, nie chcę ciuchów na miarę. Lubię ubierać się w sieciówkach i nie widzę w tym nic wstydliwego. Spotkałam się kilka razy z ludźmi, którzy mówili, że to wstyd tak rozpoznawalnej dziewczynie ubierać się w sieciówkach. Kiedy ja chcę nosić to, co mi się spodoba. A uwierzcie, że gdy wchodzę do galerii, wychodzę obładowana jak wół, chociaż „niczego nie potrzebuję”. Po pewnym czasie postanowiłyśmy z Demi usiąść na chwilę i zjeść coś, może jakieś ciastko, lub wypić shake’a. Dopchałyśmy się w końcu, ludzi chyba z milion, a te stoliki są takie małe, że sporo osób ciągle stoi i tak krąży między nimi, i czeka, aż jakiś się zwolni.
Ja zamówiłam takie wielkie lody w miseczce, a Demi szarlotkę i mrożoną herbatę.
Jadłyśmy i jadłyśmy, przeglądając newsy na Facebooku i innych portalach społecznościowych.
„Justin Bieber i Brenda Song po raz kolejny przyłapani na wspólnym wyjściu”. Przeczytałam na stronie typu „Pudelek”.
- Patrz – pokazałam to Demi, a ona zaczęła czytać.
- „Amerykańska aktorka i piosenkarka pochodzenia azjatyckiego, Brenda Song, to prawdziwa szczęściara” – Demi czyta na głos artykuł. – „Justin Bieber ewidentnie pokochał jej towarzystwo! To już czwarty raz kiedy paparazzi przyłapało ich razem. Co prawda piosenkarz nie potwierdza plotek dotyczących związku z Brendą, lecz także ich nie dementuje…”
- Myślisz, że całował się z Brendą? – zapytałam, nawet nie wiedząc dlaczego coś takiego wyszło z moich ust.
- Seleno! Czyżbyś była zazdrosna? Przecież olewasz Justina.
Speszyłam się. Naprawdę nie wiedziałam dlaczego zapytałam o coś takiego.

Demi ma całkowitą rację – myślałam wieczorem przed snem. O co mi chodzi skoro przecież odrzuciłam Justina. I zdałam sobie sprawę, że odrzuciłam najpopularniejszego, mega przystojnego i niesamowicie utalentowanego chłopaka który osiągnął więcej niż ktokolwiek w Jego wieku tylko dlatego, że powiedział raz coś słabszego i obudził mnie o 7 rano z powodu pilnej sprawy (zgubienia tego telefonu). Dorastające dziewczyny potrafią być jednak bardzo głupie. A może nie „dziewczyny”, tylko ja. Wcale nie jestem taka dojrzała jak ciągle myślałam. Jak mam poradzić sobie tutaj sama, skoro zachowuję się gorzej niż trzynastolatka? Nie dam rady udźwignąć kariery jakalolwiek wielka ona będzie jeśli będę nadal tak zapatrzona w siebie.

Tej nocy pierwszy raz od bardzo dawna płakałam. I pierwszy raz od chyba kiedylolwiek żałowałam, że opuściłam dom i mamę dla gry w Disney’u.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Justin and Selena, Opowiadanie i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>